poniedziałek, 15 września 2014

Recenzja: Circle Lens, Dollyeye - Crystal.i Grey (Uniqso)

♥ ♡  Dollyeye, Crystal.i Grey ♥ ♡ 


marka: Dolleye
średnica: 14.5mm
nawodnienie: 38%
moc: -7.00 dioptrii
trwałość: 12 miesięcy

Jak już wspominałam wiele razy są to soczewki, które wygrałam w konkursie sklepu Uniqso. Otworzyłam je dopiero jakieś dwa tygodnie temu, ponieważ poprzednie noszę już 7 miesięcy a potrzebowałam bardziej naturalnych. I byłby to niemal strzał w dziesiątkę, gdyby nie dwie maleńkie sprawy.
Soczewki z Uniqso przyjeżdżają bezpiecznie zapakowane w misiowych pudełeczkach z podziękowaniami w różnych językach oraz (niestety nie zawsze) pojemnikiem na soczewki. Po otwarciu pudełeczka okazuje się, że buteleczki są szczelnie zawinięte w malutką folię bąbelkową i oklejone taśmą. Jak każde szklane pojemniczki, w miejscu otwarcia są zabezpieczone aluminium, pod którym są gumowe zatyczki.

wygoda: /5
Niestety, tutaj się nie popisują. Soczewki strasznie uwierają w oko, zwłaszcza przy zakładaniu. Zawsze po nałożeniu na oczy mam wrażenie jakby coś na nich było. Czasami po godzinie uwieranie przestaje być tak odczuwalne, jednak cały czas czuję że mam w oczach soczewki. Ze względu na niższą zawartość wody, bardzo szybko się przesuszają i gdy je zdejmuję, zawsze są kompletnie suche.
kolor: /5
Gdy zaobserwujemy samą soczewkę, nadruk jest delikatny a na krawędzi okrąg nie jest czarny, tylko subtelnie przyciemniony (soczewki mają 2 tony). Po założeniu okazuje się, że wyglądają niemal identycznie jak moja naturalna tęczówka i przejście jest tak naturalne, że sprawiają wrażenie jakbym miała po prostu naturalnie większą tęczówkę. Z moimi szaro-błękitnymi oczami, czasami sprawiają wrażenie szarych a czasem pochmurnego błękitu. Ponadto mają uniwersalny kolor szary, dlatego śmiem twierdzić, że są idealne dla oczu jasnych.
efekt: ❀/5
Mimo, że mają 14,5mm mam nieodparte wrażenie, że wciąż noszę 16.0mm! Natomiast co do nazwy modelu (crystal.i), oczy faktycznie wyglądają jak zimny kryształ, ponieważ między szarościami są części przezroczyste, przez które prześwituje lekko białko oczu i sprawia wrażenie jakby to był naturalny blask. Wyglądają naprawdę świetnie.
cena:  
13.08€ na Uniqso, czyli około 55zł

światło dzienne:
światło sztuczne: 
półcień:

A tak wyglądam w soczewkach ja: 

Ostateczną ocenę za:
+ kolor i strukturę (efekt kryształu)
+ naturalność
+ powiększenie

z ogromnym minusem za:
- brak jakiejkolwiek wygody
- słabszą widoczność

/5


♥ ♡ 

A już niedługo recenzje moich zakupów w nowo otwartym, polskim sklepie Azjatycki Zakątek!  
Jak zawsze, w przypadku pytań czy dodatkowych zdjęć, nie wahajcie się - z chęcią odpowiadam na każde! -> ask.fm

czwartek, 28 sierpnia 2014

Recenzja: IT'S SKIN Babyface BB Cream Silky

Hej, kochane!
Post o stylach gyaru jest wciąż w trakcie tworzenia, jednak temat jest tak obszerny, że dopracowanie go takiego stanu do jakiego bym chciała, zajmie mi jeszcze dużo czasu. Chciałabym opisać style, o których nie mówi się dużo i opracować to graficznie, także mimo że mam już rozbudowaną wersję roboczą, prawdopodobnie nie pojawi się ona szybko.
Dzisiaj chciałabym podzielić się moim doświadczeniem z nowym kremem BB z firmy It's Skin. Do kupna zachęciła mnie recenzja mojej drogiej przyjaciółki Katiasy (o tutaj -> link), która była tak miła i aż dwa razy pozwoliła mi użyć swojego kosmetyku. Przez małe nieszczęście jakim jest moje roztrzepanie, w niewiadomych okolicznościach zgubiłam aż dwa kremy BB (wiem, mi też ciężko w to uwierzyć) a jako że wcześniej recenzowany już przeze mnie krem od Skin79 - VITAL niezbyt wpasowuje się w moją cerę, postanowiłam zainwestować w coś bardziej naturalnego.

♥ ♡  IT'S SKIN Babyface BB Cream Silky ♥ ♡ 

Jest to krem przeznaczony do cery mieszanej i tłustej. Jego zadaniem jest delikatne rozjaśnienie cery, wygładzenie, nawilżenie przy jednoczesnym kontrolowaniu wydzielania sebum i zmatowieniu cery. Mała tubeczka o zawartości 30ml kremu. Jego odpowiednikiem do skóry suchej, jest Babyface Cream Moisture.

❤  ❤  ❤

Opakowanie: Na pierwszy rzut oka chyba większość z nas jest zachwycona tym przeuroczym opakowaniem imitującym małego bobaska, który ma się odwoływać do efektu działania kremu. Jednak dopóki nie zobaczyłam go na własne oczy, nie sądziłam że te skrzydełka są nadrukowane na przezroczystej plastikowej nakładce. Mi osobiście troszkę ona przeszkadza w używaniu kremu ale strasznie szkoda ją zdejmować.


Kolor: Krem ma dosyć jasny, ciepły beżowy odcień i bardzo ładnie wpasowuje się w kolor cery ponieważ nie kryje całkowicie. Zarówno na mojej zaróżowionej skórze wokół nosa, jak i na troszkę bardziej beżowej na policzkach w świetle dziennym wygląda bardzo naturalnie.


Krycie: Jest naprawdę bardzo lekki, nie obciąża skóry. Jest półprzezroczysty i rozprowadza się bardzo cienką warstwą na skórze dlatego przykładowo moje "zaróżowienia" po nałożeniu kremu nadal są widoczne, jednak delikatniej. Dlatego aby zakryć różne niechciane sprawy takie jak cienie pod oczami czy wypryski, będziecie potrzebowały korektora, który je zupełnie zasłoni. Poza tym krem niczego nie zatyka, nigdzie się nie osadza, nawet po całym dniu.
Działanie: Nie wiem dlaczego, ale ostatnio moja skóra z tłustej zrobiła się okropnie sucha (tylko z wyjątkiem noska) a ten krem jest przeznaczony do cery tłustej i mieszanej. Po nałożeniu kremu na partiach suchych, czuję że moja skóra delikatnie napręża się jak płótno naciągnięte na krosno. Jednak mimo to, krem spełnia swoją rolę. Po nałożeniu kremu, zauważam że po kilku godzinach moja skóra wygląda faktycznie jak skóra dziecka. Jest miękka i o wiele gładsza.
Trwałość: Krem do wieczora staje się już niemal niewidoczny, jednak osobiście wydaje mi się, że on się po prostu wchłania, bo tak jak napisałam wyżej - na wieczór zaobserwowałam poprawę stanu skóry.
Wydajność:W porównaniu do wcześniej recenzowanego przeze mnie kremu VITAL od Skin79 mam wrażenie, że muszę używać go trochę więcej aby pokryć twarz. Ilość wielkości ziarnka grochu VITAL wystarczyła żeby pokryć policzek. W przypadku Babyface, starczy mi tyle na brodę. Nieszczęśliwie, bo jednak tubka jest mała.
 Zapach: Jak dla mnie to jest jego duży atut. Już kiedyś wspomniałam, że zazwyczaj nie zwracam na to uwagi, jednak po wyciśnięciu zaledwie odrobiny kremu natychmiast oczarował mnie subtelny, kremowy zapach świeżej, słodkiej brzoskwini.
Cena: 39zł na stronie Beautikon, którą serdecznie polecam.

❤  ❤  ❤

 Ostatecznie uwielbiam go za lekkość, naturalność, działanie no i ten cudowny zapach. Choć zawsze wolałam kosmetyki o mocniejszym kryciu, efekt tego przejrzystego kremu wywołał we mnie naprawdę miłe wrażenie.


A jakie są Wasze ulubione kremy BB? Może któraś z Was używała powyższego?

 W przypadku dodatkowych pytań czy zdjęć, zapraszam na moje konto na portalu Ask.fm. Chętnie odpowiem na każde pytanie! ~^A^)~

W najbliższym czasie przewiduję recenzję soczewek od Dollyeye, Crystal.i Grey, które wygrałam w konkursie Uniqso jakiś czas temu. 

niedziela, 20 lipca 2014

Styl gyaru; tutoriale

Hej, kochani~!
Znowu mnie troszkę nie było ale ostatnio jestem dość zabiegana. Chwilowo również nie miałam czasu żeby zrobić jakieś fajne zdjęcia, dlatego w dzisiejszym poście pojawią się takie, które nie są mojego autorstwa. W zasadzie nie byłam pewna czy powinnam napisać jakąś notkę o stylach azjatyckich, które wiążą się z tematyką bloga bo wiem, że wiele osób je już pisało i może to być trochę sztampowe. Dlatego najpierw po prostu napiszę krótki opis tego jednego stylu jakim jest gyaru i dodam interesujące tutoriale, które pokazują różne techniki malowania się jak gyaru. Są to skany japońskich magazynów, do których niestety nie posiadam źródeł, znalazłam je w w różnych portalach, a one same wielokrotnie nieraz się w różnych przewijały.

gyaru kei

 Gyaru - inaczej nazywane gals, dosłownie są to modne, japońskie dziewczyny. Jest to styl, który da się rozpoznać na pierwszy rzut oka. Duże oczy, długie rzęsy, gęste, najczęściej jasne falowane włosy, dokładnie dopracowany, modny ubiór i dodatki.
Makijaż polega na stworzeniu iluzji młodej, świeżej promiennej twarzy. Wiąże się z tym maksymalne wygładzenie skóry twarzy, dramatyczne powiększenie oczu za pomocą soczewek, cieni i sztucznych rzęs, osłodzone rumieńcami i uroczym, różowym odcieniem ust. Ma wiele możliwości i jest najczęściej dostosowany do typu gyaru.
Styl gyaru ma wiele różnych rodzajów, wyróżniają się takie jak: hime ("współczesna księżniczka"), romantic (w skrócie "roma"), hime-kaji (codzienna wersja "hime"), rokku, onee ("starsza siostra"), bardziej kolorowe i już bardzo rzadkie kogal i yamanba a nawet takie jak militarna gyaru, mori gyaru (połączona ze stylem mori, co znaczy "las"), bohemian (hippisowska), czy na cześć konkretnych japońskich gwiazd jak Namie Amuro.
Podobno styl ten już powoli wygasa w samej Japonii, jednak w Europie przeżywa swoje apogeum. Takie zagraniczne gyaru są określane słowem "gaijin" czyli "obcy".

Poniżej zamieszczam zdjęcia tutoriali przeróżnych makijaży w stylu gyaru, zarówno tych "klasycznych" jak i romantycznych, czy też rockowych:















Ja uwielbiam ten styl, w szczególności w odmianach romantic czy himekaji.
A jakie są Wasze opinie na temat stylu gyaru? Może macie jakieś swoje ulubione albo nawet same jesteście modną gal? Czy uważacie, że powinnam napisać post o wszystkich stylach?
Podzielcie się opiniami w komentarzach lub zadajcie pytania na moim asku! o(^ A ^)o